Charakterystyka zbiorowości oleśnickiej

Mieszkańcy Oleśnicy do ostatnich lat żyli w antagonizmie z ludnością sąsiadujących wsi wyrazem tych antagonizmów są żywe dotąd obraźliwe przezwiska stosowane wzajemnie przez jednych w stosunku do drugich.
„Oleśniaki" chłopów nazywają chamami, tamci zaś określają ich mianem „Mękole" lub, ”Szwedy". Antagonizm ten podtrzymywało typowe dla całej Polski przeświadczenie o wyższości ludności miejskiej nad wiejską- Jeśli przyjąć za prawdziwą legendę o pochodzeniu „Oleśniaków"" od jeńców wojennych to fakt początkowej ich odrębności narodowej w stosunku do ludności wsi otaczających miasteczko stwarzał dodatkową barierę między nimi, a włościanami przylegających osiedli wiejskich.

Swoją jedność grupową „Oleśniaki" manifestują, pracując w brygadach złożonych tylko z murarzy oleśnickich. Niestety, życie wielokrotnie potwierdzało słuszność takiego postępowania.
Mieszkańcy Oleśnicy, szczególnie przedstawiciele starszego pokolenia wyznają zasadę endogamii w zawieraniu małżeństw tylko w obrębie miasteczka: „.Stołowy nie ma żeby Oleśniak, się z chłopka żenił...". Ukuto nawet przekleństwo: „Aby cię chłopskie wesele spotkało..."
Do niedawna w Oleśnicy nie tolerowano tzw. „namuleńców"", czyli osób „z zewnątrz".
W Oleśnicy istnieje zwyczaj budowy domów dla córek. Domy te pełnią funkcję posagu. Nieraz taki dom się buduje gdy tylko córka się urodzi, zostawia w stanie surowym i gdy dziewczynka ma wyjść za mąż, wtedy go wykańczają wewnątrz. Chodząc po Oleśnicy możemy spotkać kilka domów, w stanie surowym, jeszcze nie zamieszkałych. Zwyczaj ten zaczął się załamywać około lat 1975-1978, kiedy to wiek córek, mimo istniejących domów, zaczęło wyprowadzać się do miast. Poza tym domy budowane dawniej nie spełniają współczesnych wymogów technicznych i architektonicznych dlatego muszą być przebudowywane.

Domy „Oleśniaki” budują sobie w ramach wzajemnej pomocy rodzinnej. Gdy ktoś buduje sobie dom to pomaga mu przy tym 4-6 osób. Są to zazwyczaj jego bracia i szwagrowie. Pracują za darmo. Właściciel wznoszonego budynku stawia im tylko skromny poczęstunek i wódkę. Z kolei gdy ktoś z nich ma budowę to właściciel budowy pomaga mu za darmo. Przy budowie domów prywatnych, są zatrudniane żony murarzy-inwestorów. Razem z pomocnikiem noszą zaprawę murarska w tragach. Jest to jedyny przypadek zatrudniania kobiet przy pracach budowlanych Zazwyczaj bezpłatnej, wzajemnej pomocy przy wznoszeniu domów nie ogranicza się wyłącznie do murarzy. Jest on praktykowany wśród wszystkich mieszkańców Oleśnicy. Np. rolnik nie zajmujący się murarstwem również nie płaci murarzom za budowę, tylko po kilka razy w roku pomaga w polu, pracując swoimi końmi
Budowy własnych domów „Oleśniaki" prowadzą wczesną wiosną w marcu, przed rozpoczęciem sezonu budowlanego, kiedy jeszcze są w domu. W okresie letnim murarze 5 dni (przed 1980 r. 6 dni) w tygodniu pozostają w pracy poza Oleśnicą.

Był czas, że w specjalnie organizowanych brygadach grupowali się rzemieślnicy i pracowali „na kamień", czyli na kupno materiałów do budowy nowego domu. Tracą w tych brygadach była dobrze płatna, ale morderczo ciężka. Pracowano po 14 i więcej godzin na dobę śpiąc na budowie w świeżo wybudowanych pomieszczeniach. Często jedynym jedzeniem było to przywiezione z domu (chleb i smalec), popijane kawą zbożową. W tym czasie gospodarstwem domowym i rolnym zajmują się żony murarzy, obejmując kierowniczą rolę w rodzinie.
Opisując zbiorowość oleśnicką nie sposób pominąć instytucji skupiającej jej członków. Nosi ona nazwę „Cechu Kościelnego” i wg miejscowej tradycji jest pozostałością po Cechu Ciesielskim, a obecnie pełni funkcje bractwa kościelnego. Zwyczajem oleśnickim do „Cechu  "Kościelnego” wstępowali wszyscy mieszkańcy miasteczka (cech nie zrzesza ludności przyległych wsi po zawarciu ślubu. Od ok: 1970 r. przestano przestrzegać zapisywania się małżeństw do „Cechu Kościelnego” i obecnie napływ tam  młodych małżeństw jest sporadyczny i to wtedy, gdy ich ojcowie zapiszą. Ten stan rzeczy każe przypuszczać, że z braku napływu młodych ludzi cech z czasem umrze śmiercią naturalną. Tę liczną przynależność do cechu starsi mieszkańcy Oleśnicy tłumaczą istniejącą tu od pokoleń tradycją przynależności do zrzeszenia oraz tańszą opłatą za „światło” (świece) w czasie pogrzebu.
Na czele „Cechu Kościelnego” stoi „zarząd” w skład którego wchodzą, starszy cechmistrz, podcechmistrz, sekretarz i 3 członków. Członkowie „zarządu” wybierani są na dorocznych zebraniach członków cechu, odbywających się w domu starszego cechmistrza w środy popielcowe, w wypadku gdy któryś z członków umrze w ciągu minionego roku. Wybory odbywają się w głosowaniu jawnym, przez taka liczbę członków cechu jaka się zejdzie na zebraniu. Przynależność do zarządu jest dożywotnia, chyba że któryś z jego członków sam zrezygnuje z pełnionego przez siebie stanowiska.

Do obowiązków „st. cechmistrza" należy sprowadzanie świec (światła) i rozpalanie ich w lichtarzach ustawionych wokół katafalku z trumną zmarłego członka cecha. „Podcechmistrz” zastępuje „st. cechmistrza" W czasie jego nieobecności, „sekretarz" prowadzi rejestr członków, zaś pozostali członkowie zarządu rozdają świece członkom cechu w czasie procesji eucharystycznych i innych nabożeństw z wystawieniem Najświętszego Sakramentu. Raz w roku, w Środę Popielcową odbywają się zebrania członków cechu. Uczestnictwo w nich jest dobrowolne i praktycznie obok członków zarządu uczestniczy w nich kilku starszych mężczyzn, traktujących je jako spotkanie towarzyskie. W czasie tych zebrań oblicza się wydatki i dochody cechu za miniony rok. O zebraniu członkowie cechu byli informowani za pomocą „cech” (drewnianych tabliczek), które były podawane z domu do domu członków cechu. Zwyczaj zawiadamiania za pomocą cech zanikł 1978r., kiedy jedna z nich zaginęła i każdy kto chce przychodzi na zebranie w Środę Popielcową wieczorem, domyślając się, że zwyczajowo w danym dniu i o danej porze się odbędzie.

Członkowie cechu płacą symboliczne składki roczne. Cech kupuje świece, które noszą jego członkowie podczas procesji eucharystycznych. Ponadto świece te są palone przy dwóch ołtarzach bocznych oleśnickiego kościoła parafialnego: św. Józefa i św. Anny (ołtarz ten należał do cechów oleśnickich już. w 1705 r.) oraz przy katafalku na którym ustawione są trumny mieszkańców Oleśnicy (mieszkańcy wsi z terenu parafii oleśnickiej do katafalku dostają świece od księdza) Jeśli zmarły mieszkaniec Oleśnicy Byt członkiem cechu, to płaci niższą opłatę za palenie się świec przy katafalku niż ten, który do cechu nie należy. Opłata ta idzie na rzecz cechu.
Cztery razy w roku odbywają się msze w intencji Cechu Kościelnego (po dwa za żyjących i zmarłych członków) Zwyczaj ten praktykowały cechy oleśnickie już w 1705r. W czasie tych mszy, jak i pogrzebów zmarłych członków cechu palą się świece przy ołtarzach św. Józefa i św. Anny.
Do największych darów cechu na rzecz kościoła parafialnego w Oleśnicy należy fundacja witraża ze św. Maksymilianem Kolbe w 1981 r. Witraż ten jest umieszczony w oknie nawy południowej kościoła obok ołtarza św. Józefa.